Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 124 689 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Diabeł z Łańcuta

piątek, 30 lipca 2010 14:49
Tak nazywali sąsiedzi Stanisława Stadnickiego staroste zygwulskiego, szlachcica żyjącego w siedemnastym wieku, który swym warcholstwem i nieposłuszeństwem wobec władzy wzbudzał przerażenie i nienawiść swych poddanych, sasiadów i krewnych.Zgromadziwszy oddział takich jak on warchołów i okrutników kpił sobie z wyroków sądowych, najeżdżał dobra sąsiadów,palił, grabił, mordował. Urządzano przeciw niemu istne ekspedycje karne, ale Stadnicki w obronnym łańcuckim zamku potrafił wraz z załogą odeprzeć każde oblężenie. Wreszcie zginął z ręki jednego ze swych kamratów, podobno przekupionego przez rodzinę Zebrzydowskich, którym Stadnicki bardzo dawał się we znaki, pustosząc ich dobra, paląc zbiory i porywając poddanych. Po śmierci Diabeł Łańcucki nawiedza swe dawne włości jako jezdziec w rozwianej opończy na czarnym koniu, galopujący po drodze prowadzącej z pałacu na dworzec, albo w też mniej przerażającej postaci - w stroju siedemnastowiecznego szlachcica - przechadza się po pokojach w najstarszej części pałacu.
Podziel się
oceń
0
2

komentarze (0) | dodaj komentarz

Biała Dama z Kórnika

piątek, 30 lipca 2010 14:48

W dawnym Pałacu Działyńskich w kórniku w pobliżu Poznania pojawia się nocami widmo dawnej pani tego zamku Teofili Z Działdyńskich Szołdrskiej Potulickiej. Jak wyglądała za życia przypomina portret francuskiego malarza Antoniego Pesne, przedstawiający młodą jeszcze kobietę w białej peruce i takiejż krynolinie pochylającą się w dworskim ukłonie. Nocą tuż przed dwunastą, dama na portrecie ożywa, wychodzi z ram i aż do świtu przechadza się po salach i parku. W rodzinnej tradycji Działdyńskich zachowało się wiele opowieści o pani Teofili, która byla daleką prababką tej rodziny. Żyła w wieku osiemnastym. Była podobno niezwykle jak na owe czasy wykształcona, całymi kuframi sprowadzała księgi z Paryża, miała nawet pracownię, gdzie wykonywała doświadczenia chemiczne. Przeżyła dwóch meżów, z ktorymi nie byla chyba zbyt szczęśliwa. Zdaje się, że pani Teofila, jak wielu arystokratów w owym okresie nie byla zbyt pobożna, zaniesbywała praktyki religijne i wiodła spory z miejscowym proboszczem. W obrębie jej dóbr znajdoway się ruiny dawnego myśliwskiego zameczku rodu Górków, którzy niegdyś władali tymi ziemiami. Podobno w piwnicach budowli ukryli oni skarby, powierzając nad nimi pieczę złym mocom. Moc ich mogła być tylko wtedy pokonana, jeśli na miejsce to uda się ksiądz z procesją. musi jednak uważać, aby nie zapomnieć niczego z przepisanych obrzędów, a probować może tylko trzy razy.
Podobno za czasów pani Teofili trzykrotnie wybierał się bniński proboszcz, aby uwolnić skarby od niesamowitych strażników, ale za każdym razem coś przeoczył. Pani Teofila śmiała się z niego i kazała rozebrać ruiny a ceglu użyć na budulec. Skarbów nie znaleziono.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

Biała Dama z Golubia

piątek, 30 lipca 2010 14:47

Od stuleci zamek w Golubiu ma swojego ducha. jest to zjawa ludziom życzliwa. Na krużgankach i murach pojawia się bowiem Anna Wazówna w białej szacie i książęcym diademie na głowie, doglądając nocami swego starostwa. Za życia spędziła w Golubiu wiele lat. Zamek podarowany Annie przez jej brata, króla Polski Zygmunta III Wazę, z krzyżackiej warowni został przebudowany na wspaniałą renesansową rezydencję. Anna szybko uczyniła golubski zamek miejscem spotkań ludzi uczonych. Założyła w zamku bibliotekę i ogród botaniczny (to tu podobno po raz pierwszy na naszych ziemiach wyhodowano tytoń), a także aptekę, w której sama warzyła ziołowe odwary i ucierała maści. Dla swych poddanych Anna byla dobrą i łaskawą panią, fundowała nawet stypendia dla zdolnych chłopców. Po jej śmierci w 1625 roku zamek podupadł, a pozniej, podczas szwedzkiego potopu, podzielił los wielu polskich kaszteli.
Biała Dama z Golubia jest jedynym widmem, które materializuje się raz do roku w obecności licznie zaproszonych gości. Kiedy w Golubiu odbywa się słynny bal kostiumowy, a dzieje się to co rok w ostatnią sobotę karnawału, o północy w drzwiach ukrytych w murze staje Biała Dama i spełnia puchar wina wręczany jej przez aktualnego gospodarza zamku.


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Duch niewolnika

piątek, 30 lipca 2010 14:25
W XVII wieku okrutny właściciel Bettiscombe Manor w hrabstwie Dorset przywiózł z Afryki murzyńskiego niewolnika. Niewolnik zapowiedział, że jeśli nie zostanie pochowany w ojczyźnie, wróci po śmierci straszyć we dworze. Jego życzenia nie spełniono i zmarłego pogrzebano na miejscowym cmentarzu. Na cmentarzu rozlegało się odtąd tak przeraźliwe zawodzenie, że właściciel niewolnika wydobył jego trumnę i umieścił ją na poddaszu dworu w Bettiscombe. Czaszka niewolnika pozostaje w Bettisombe Manor i wydaje się strzec rezydencji. Jeżeli próbuje się ją wynieść na zewnątrz, całym domem wstrząsają jęki.
Podziel się
oceń
1
2

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kamienie graniczne

czwartek, 29 lipca 2010 18:55

W dzisiejszym powiecie ząbkowickim żył niegdyś gospodarz, który był bogaty, ale wciąż nie miał dosyć. Jego sąsiadem był ubogi człowiek, który miał małe poletko. Ale ów gospodarz obserwował je codziennie z zazdrością i pożądaniem, aż raz nie wytrzymał. W nocy przekradł się tam i dużym wysiłkiem wygrzebał kamienie graniczne z ziemi, a następnie przeniósł je spory kawałek dalej na pole sąsiada, aby tam je zagrzebać i tym samym podstępnie okraść biednego człowieka. Ale ponieważ wysiłek był zbyt duży, krew uderzyła mu do głowy, kiedy upadał zaś na ziemię, przygniotły go jeszcze kamienie graniczne, które dźwigał, i zabiły. Następnego dnia został zabrany przez domowników i pochowany. Ale po śmierci też nie znalazł spokoju. Każdy, kto o nocnej porze szedł przez pola, widział jego dyszącą postać, która bez ustanku tam i z powrotem dźwigała na plecach kamienia graniczne, krzycząc przy tym żałośnie: "Gdzie mam je położyć?" Kiedy ludzie to słyszeli, uciekali, co sił w nogach. Pewnego razu drogą nadjechał furman; złościł się on i klął na swoje konie, bo nie chciały ciągnąć, a on przecież musiał być o świcie w mieście. Wtem pojawił się duch z kamieniami i zajęczał: "Gdzie mam je położyć?" Furman jednak, jako że w myślach zajęty był czymś innym, nie przeląkł się, lecz wrzasnął wściekły: "Połóż je tam, skądżeś je wziął!" Wtedy duch wykrzyknął radośnie: "Jestem uwolniony!" Zniknął i odtąd już więcej nie straszył.


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 25 października 2014

Licznik odwiedzin:  952  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Galerie

Archiwum

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 952

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl